Wesele i odstępstwa od dobrych nawyków

1 grudnia 2009

Całkiem niedawno zrobiłem sobie doświadczenie na weselu. Nie było ono dla mnie jednak przyjemne. Sam fakt uczestnictwa w tej uroczystości oczywiście dla mnie był bardzo miły. Jednak wagowo załamujący – 1250 g do góry. 2 dni po weselu już z tych nadprogramowych gram było o 600 g mniej i w dniu ważenia było lepiej. Mimo wszystko pobyt poza domem czasem nie działa na mnie pozytywnie.

Najgorsze jest to, że nie jadłem żadnego pieczywa, sosów, a mimo to jedzenie weselne skumulowało się do ponad kilograma więcej.
Nie poszedłem na poprawiny, aby nie psuć sobie wyników. Nie wiem skąd ten wzrost. Ostatnio miałem też wzrost wagi pomimo stosowania się do zaleceń. Może ta pogoda tak na mnie działa ;). W każdym razie nie przejmuje się tym, aż tak bardzo. Nie jest to miła wiadomość, ale zmieniłem sposób odżywiania na całe życie, więc wiem, że takie sytuacje będą się pojawiały. Nie denerwuję się tym. Przyzwyczaiłem się do tego. Wiem, że trzeba to przetrwać i robić swoje.



Nie byłem posłusznym studentem Vitalii, to i waga poszła w górę. Ale teraz już znowu będę grzeczny. Cały czas jadam śniadanie nigdy o nim nie zapominam, odrobinę starałem się trzymać reżim na swój sposób, ale teraz będę już słuchać;-)

Na dzisiaj mam przegryzkę z ciemnego pieczywa z papryką, pomidorkiem, a obiad zjem sobie około 16.00. Będzie łosoś – pychotka. Naczynie do gotowania na parze, które kupiliśmy z żoną doskonale się sprawdza. Bardzo dużo na nim gotujemy, a potrawy z niego są pyszne, nie ucieka z nich aromat i smak.

Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
906350
pomocdomowa10, , 31 grudnia 2009, 08:50
z innej beczkiPanie "Sucharze" :) - przede wszystkim wielkie gratulacje!!!1 Trzymam kciuki od początku Pana wojny z tłuszczem - no i wow - czapka z głowy! Ale ja tak troszkę z innej beczki tutaj dodaję wpis. Bardzo podoba mi się Państwa kuchnia - jest ona całkowicie w moim stylu - a drewniane okiennice normalnie mnie rozwaliły! (nie mówiąc już o kredensie) Za dwa lata będę remontować kuchnię i hmmm na pewno troszkę powzoruję się na Państwa kuchni :) ps. tylko jak w tak pięknej kuchni się ograniczać z jedzeniem? ... ps2. Kanada - nigdy tam nie byłam i chyba nigdy nie będę - proszę napisać coś o tym miejscu, o zwyczajach, ludziach no i o najlepszych daniach Pozdrawiam i życzę wspaniałego urlopu :)
856278
bogda43, , 17 grudnia 2009, 22:38
A jednak możnaNa początku mojej drogi gubienia wagi, tez bałam się co to będzie gdy wpadną mi jakieś imieniny, wesele czy święta. Trudno znowu w towarzystwie epatować swoja dietą. Ja gubię wagę nie tyle z Vitalią, ile z Poradnią Leczenia Otyłości. Diety tam mi ustawionej trzymam się dokładnie. A ustawiono mi dietę 1300 kcal. Mam wyznaczone dzienne normy produktów które muszę zjeść. Oczywiście są i zamienniki bo trudno żywić się monotonnie. Dietetyk mi wyjaśnił, że w sytuacji gdy jem coś co odbiega od rytmu diety, muszę starać się jeść to co zjeść w ciągu dnia powinnam, pomimo "grzechu" i w odstępach 3 -4 godzinnych. Wówczas te kalorie ponad normę spożyte są spalane w pierwszej kolejności.Organizm ich nie gromadzi ale stara się zrzucić balast. Wystarczy wówczas intensywny spacer, taniec, trening. Popełniałam błąd tego rodzaju, gdy zjadałam kawałek ciasta, zmniejszałam ilość chleba aby to zrównoważyć i dietetyk mi wykazał że to był błąd. Organizm wówczas głupieje i zaczyna robić zapasy. przy mojej diecie, trzymając się dziennych norm komponuję wspaniale posiłki i mocno urozmaicone. Piekę mięsa ( oprócz wieprzowiny) w rękawie foliowym. Robię tak gołąbki z mięsa drobiowego, klopsy, nawet kotlety mielone. Nie używam tłuszczu, jedynie 2 łyżeczki oliwy do surówek etc etc. Zgubiłam już przeszło 25 kg. I już nie boję się odstępstw od diety np. podczas wyjazdów. Jem wówczas to co jest najmniej kaloryczne. Ale pilnuje aby dziennie zjadać te 150 g pieczywa i 100g białka (pod różną postacią) na posiłki takie jak śniadanie i kolacja . A do obiadu 100g mięsa i 150g węglowodanów czyli ziemniak, kasza, lub makaron. Jeśli się tego przestrzega, to skok wagi np. po weselu będzie mniejszy i szybko zginie. Pozdrawiam.
967722
Tome3k0, , 12 grudnia 2009, 11:39
:))Widze ze jedzenie z "glowa" nabiera nowego znaczenia :)
398898
karlis, , 11 grudnia 2009, 10:33
maszyna do parowaniaAle czy potrawy na pewno sa dobre po ugotowaniu w takim czyms? Ile to kosztuje??
0
patysiak / 10.119.32.34, 9 grudnia 2009, 16:00
:)Każdy na okrągło musi walczyć z jakimiś pokusami, często nim ulegamy ale też i zwyciężamy tą walkę wybierając coś lekkiego, pożywnego i dietetycznego;) sama tego wczoraj doświadczylam tyle, ze ja uległam... ale nie waze sie bo moj wagowy dzionek to wtorek wiec sie okaze dopiero za 6 dni jaki skutek. Najwazniejsze jest to, zeby sie nie poddawac, dzis wczoraj upadłam dziś już wstałam i walcze dalej:) Każdy dzień, a dla nas odchudzających, każdy posiłek to nowe wyzwanie;)
907995
Rozwojowy, , 9 grudnia 2009, 06:58
Czym byłoby zrzucanie kilogramów bez tej odrobiny przyjemnościże nie zawsze wychodzi. Ważne jest jednak to, żeby pociąg jechał dalej! :-)))
0
bozenka21 / 10.119.32.34, 8 grudnia 2009, 17:43
To co będzie z sylwestrem i świętami??Czytam sobie wpis i oczom nie wierzę. 1250g w jeden dzień? Nawet bez szaleństwa?? Łoj, coś czuję, że święta i sylwester nie będą dobrym dla mnie czasem. Niestety. Pozdrawiam
0
Diabeleria / 10.119.32.34, 8 grudnia 2009, 17:00
Kilograma??Tylko??Ja po ostatnim weselu przybrałam uwaga:4,8 kg!Kilo to pikuś.I wcale mi nie zeszło 600 gram na drugi dzień,musiałam to normalnie odrobić,jak dobrze wypracowaną nadwagę.
872829
roosylwia, , 8 grudnia 2009, 14:40
rozumiemmam ten sam kłopot - jeśli się trafi jakaś miła imprezka to zawsze ze szkodą dla odchudzania. ale nauczyłam się też, że trzeba sobie od czasu do czasu na takie małe przyjemności pozwolić. inaczej warjuję i wtedy dopiero rozrabiam! trzymam kciuki - i proszę trzymać również za mnie ;-)
0
Brzoskwinkaa / 10.119.32.35, 7 grudnia 2009, 12:05
Gdybym była nieco zdolniejsza manualnie z makaronu wypletłabym koszyk na pieczywo :)